Przejdź do głównej zawartości

Baklava, czyli idealne życie...

W moim idealnym życiu mieszkanie, w którym mieszkam byłoby czyste. Nie pojawiałby się żelki poprzyklejane do podłogi, porozrzucane klocki, popisane meble i ściany. Miałabym ład trwający dłużej niż dwie godzinny. Mogłabym czytać książki, które tak uwielbiam. Mogłabym wypić w spokoju kawę i to o idealnej temperaturze, a nie taką wrzącą lub zimną. Mogłabym zjeść - nie w biegu, ale w nurcie slow life, delektować się każdym kęsem. Mogłabym oglądać filmy, o dowolnej porze, a nie po 22. Byłabym zadbana, tak piękna :) zawsze pomalowane paznokcie, pachnące włosy i czyste ubrania (bez śladów czekolady, marchewki, kredek i farbek). Mogłabym wychodzić, gdzie i kiedy chcę. Mogłabym po pracy wrócić usiąść w fotelu i przez pół godziny nie robić nic, tylko odpoczywać. Spałabym nieprzerwanie po 8 godzin, a dopiero blask poranka obwieszczałby mi nadejście kolejnego dnia. Ach jak byłoby wspaniale. Myślę, że  w tym idealnym życiu zabrakłoby mi tylko dwóch rzeczy: szczęścia i miłości. Taka mała liczba dwa w moim przypadku daje nieskończoność...wzruszeń, buziaków o poranku z uśmiechem na ustach obwieszczających: "mama dzień", słów kocham, radości, śmiechu, a przede wszystkim życia, które odkrywam każdego dnia na nowo, oczami mojej cudownej dwulatki.

Także łapię ulotne, szczęśliwe chwile, tylko dla siebie. Świeże kwiaty, filiżanka dobrej herbaty i ukochane ciasto baklava w trzech różnych wariacjach. Ach chce się żyć!




Słodkiego tygodnia Wam życzę :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tarta z kurczakiem, bakłażanem, pomidorami i oliwkami, czyli moja Francja

Nie pamiętam, kiedy miałam czas na chorowanie. Wiecie takie jak w dzieciństwie, kiedy leniuchowało się w łóżku cały dzień, oglądając bajki, a mama przynosiła rosół i inne strawy. Od 3 lat na takie chorowanie nie miałam przyzwolenia i czasu. Jednak parę dni temu mój organizm totalnie odmówił posłuszeństwa i wracaj dzieciństwo. Już dwa dni leniuchuję, czytam gazety i oglądam mój ukochany film chorobowy, czyli "Masz wiadomość". Jest miło, jednak choróbsko męczy i ciężko mi idzie oddanie się całkowitej relaksacji. Dużo za to miałam czasu na przemyślenia, a moja wyobraźnia poprowadziła mnie daleko, daleko. Bo aż w stronę południowej Francji. Nie wiem, co pierwsze  mnie w niej urzekło. Zapach, kolor, czy jej smaki? Francja pachnie lawendą, rozmarynem, słodkimi, ciepłymi od słońca pomidorami. Dla oczu to uczta nasyconych kolorów: bieli, niebieskiego, żółtego i fioletowego. Dla podniebienia raj: świeże owoce morza, tarty, desery. We Francji odpoczywam, zwalniam, czuję się wspaniale....

Sernik nowojorski, czyli ulubione ciasto mojej mamy

Mama. Cudowna osoba, tak ważna w naszym życiu. To właśnie dzięki niej zyskujemy poczucie bezpieczeństwa. Niezwykła więź, prawdziwa bezinteresowna miłość. Nikt nigdy nie będzie nas tak kochał. Bez żadnego powodu, po prostu za to, że jesteśmy. Mama wszystko wybaczy, zawsze będzie wsparciem, przytuli, i przede wszystkim będzie przy nas. Moja mama jest wspaniała. Doceniłam ją jeszcze bardziej, odkąd sama zostałam mamą. Zrozumiałam, że bycie nią to ogromna praca. Nieprzespane noce, ciągła obawa o to, że coś się stanie, że coś się robi źle. Mama to szefowa dobrze prosperującego rodzinnego interesu, pani domu, niania, sprzątaczka, nauczycielka, stylistka, dekoratorka wnętrz, szefowa w kuchni, koordynatorka imprez oraz mediatorka w sporach, w jednym :) Ale mama to przede wszystkim też człowiek, z sercem na dłoni. Moja córka ma teraz wspaniały okres na mamę. Mama jest antidotum na każdy problem. Doszło nawet do tego, że moje dziecko śpi z moim zdjęciem. Bycie mamą to ogromna praca, ale też nie...

Ciasteczka maślane z lentilkami, czyli ulotność pamięci

Dziś przepis na ciasteczka maślane, tak uwielbiane przez moją córkę. Postanowiłyśmy je razem zrobić. Zdjęcia w magazynach, gdzie mama z dzieckiem razem pieką ciasteczka, pierniczki i inne cuda w sterylnej kuchni, w białych fartuszkach, są urocze, ale nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Pewnie dookoła nich, poza obiektywem aparatu, stoi sztab "perfekcyjnych pań domu" gotowych w każdej chwili usunąć wszelkie ślady po wspólnym pichceniu. iRobot  Roomba chodzi cały czas i zbiera okruchy z pięknej marmurowej posadzki. Mimo, że sztabu ludzi nie miałam pod ręką podjęłam się tego zadania. Laura już sama rozbijała jajko, z moją pomocą ucierała mikserem, a potem sama mieszała ciasto łyżką, jednym słowem - frajda na całego. Spora część naszego wypieku znalazła się na ziemi, ale przy dekorowaniu ciastek moja córka wręcz tańczyła ze szczęścia. Tyle radości dają zwykle ciasteczka. Jak już były w piekarniku, to zajęłam się ogarnianiem kuchni i Laury. I tu coś mnie tknęło. Myjąc jej ...