Przejdź do głównej zawartości

Ciasto czekoladowe, czyli Walentynki...

Przez jednych gloryfikowane, przez drugich bojkotowane, święto miłości - Walentynki. Dekoracje sklepowe, aż kipią od koloru czerwonego, kwiaty kupowane są w ilościach hurtowych, a restauracje przeżywają istne oblężenie. Ja ten dzień traktuję, jako dzień miłości do samej siebie, bo tego, chyba najbardziej mi w ostatnim czasie brakuje. W ten szczególny dzień, warto zadbać o swoje potrzeby, albo choć zapytać się, czego naprawdę chcemy, co jest dla nas ważne. To także, może być moment, na docenienie tego, co już się ma, na spojrzenie z dystansem na odwieczne problemy, wybicie sobie z głowy nauczonego NIE (nie możesz, nie umiesz, nie dasz rady). Warto polubić siebie, bez oceniania, negowania. Życzę Wam Walentynek spędzonych na swój własny sposób, czy to w kinie na wybranym seansie, czy to w restauracji na romantycznej kolacji, a może w domu pod kołdrą z książką w ręku. Ważne, abyśmy się w ten dzień czuli kochani, a to zależy w dużej mierze od nas samych.

Dziś przepis na ciasto czekoladowe, w ten dzień nie mogło być inaczej, 300 gramów czekolady robi swoje, a po jednym kawałku, od razu robi się jakoś tak błogo. 

Składniki:
300 g czekolady (najlepiej gorzkiej 60%-70%, ale możecie zrobić recykling w szafkach i połączyć różne rodzaje)
3 jajka
200 g masła
100 g cukru 
szczypta soli
120 g mąki pszennej

Przygotowanie:
Masło pokroić na kawałki, włożyć do rondelka i roztapiać na małym ogniu ciągle mieszając. Gdy masło będzie w połowie roztopione, dodajemy 200 g czekolady połamanej na małe kawałeczki i wszystko roztapiamy, mieszając, aż uzyskamy jednolitą masę.

W misce miksujemy jajka z cukrem, następnie dodajemy do nich roztopioną czekoladę z masłem i ponownie miksujemy na gładką masę.

Następnie dodajemy mąkę, sól i znów miksujemy na gładką masę.

Tak przygotowane ciasto przelewamy do formy (uprzednio wysmarowanej masłem i oprószonej mąką), wyrównujemy powierzchnię i posypujemy na wierzchu drobno posiekaną czekoladą 100 g.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez 30 minut. Gotowe. Smacznego.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Tarta z kurczakiem, bakłażanem, pomidorami i oliwkami, czyli moja Francja

Nie pamiętam, kiedy miałam czas na chorowanie. Wiecie takie jak w dzieciństwie, kiedy leniuchowało się w łóżku cały dzień, oglądając bajki, a mama przynosiła rosół i inne strawy. Od 3 lat na takie chorowanie nie miałam przyzwolenia i czasu. Jednak parę dni temu mój organizm totalnie odmówił posłuszeństwa i wracaj dzieciństwo. Już dwa dni leniuchuję, czytam gazety i oglądam mój ukochany film chorobowy, czyli "Masz wiadomość". Jest miło, jednak choróbsko męczy i ciężko mi idzie oddanie się całkowitej relaksacji. Dużo za to miałam czasu na przemyślenia, a moja wyobraźnia poprowadziła mnie daleko, daleko. Bo aż w stronę południowej Francji. Nie wiem, co pierwsze  mnie w niej urzekło. Zapach, kolor, czy jej smaki? Francja pachnie lawendą, rozmarynem, słodkimi, ciepłymi od słońca pomidorami. Dla oczu to uczta nasyconych kolorów: bieli, niebieskiego, żółtego i fioletowego. Dla podniebienia raj: świeże owoce morza, tarty, desery. We Francji odpoczywam, zwalniam, czuję się wspaniale....

Sernik nowojorski, czyli ulubione ciasto mojej mamy

Mama. Cudowna osoba, tak ważna w naszym życiu. To właśnie dzięki niej zyskujemy poczucie bezpieczeństwa. Niezwykła więź, prawdziwa bezinteresowna miłość. Nikt nigdy nie będzie nas tak kochał. Bez żadnego powodu, po prostu za to, że jesteśmy. Mama wszystko wybaczy, zawsze będzie wsparciem, przytuli, i przede wszystkim będzie przy nas. Moja mama jest wspaniała. Doceniłam ją jeszcze bardziej, odkąd sama zostałam mamą. Zrozumiałam, że bycie nią to ogromna praca. Nieprzespane noce, ciągła obawa o to, że coś się stanie, że coś się robi źle. Mama to szefowa dobrze prosperującego rodzinnego interesu, pani domu, niania, sprzątaczka, nauczycielka, stylistka, dekoratorka wnętrz, szefowa w kuchni, koordynatorka imprez oraz mediatorka w sporach, w jednym :) Ale mama to przede wszystkim też człowiek, z sercem na dłoni. Moja córka ma teraz wspaniały okres na mamę. Mama jest antidotum na każdy problem. Doszło nawet do tego, że moje dziecko śpi z moim zdjęciem. Bycie mamą to ogromna praca, ale też nie...

Ciasteczka maślane z lentilkami, czyli ulotność pamięci

Dziś przepis na ciasteczka maślane, tak uwielbiane przez moją córkę. Postanowiłyśmy je razem zrobić. Zdjęcia w magazynach, gdzie mama z dzieckiem razem pieką ciasteczka, pierniczki i inne cuda w sterylnej kuchni, w białych fartuszkach, są urocze, ale nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Pewnie dookoła nich, poza obiektywem aparatu, stoi sztab "perfekcyjnych pań domu" gotowych w każdej chwili usunąć wszelkie ślady po wspólnym pichceniu. iRobot  Roomba chodzi cały czas i zbiera okruchy z pięknej marmurowej posadzki. Mimo, że sztabu ludzi nie miałam pod ręką podjęłam się tego zadania. Laura już sama rozbijała jajko, z moją pomocą ucierała mikserem, a potem sama mieszała ciasto łyżką, jednym słowem - frajda na całego. Spora część naszego wypieku znalazła się na ziemi, ale przy dekorowaniu ciastek moja córka wręcz tańczyła ze szczęścia. Tyle radości dają zwykle ciasteczka. Jak już były w piekarniku, to zajęłam się ogarnianiem kuchni i Laury. I tu coś mnie tknęło. Myjąc jej ...